Cesarz - o regule autorytetu i autopromocji

W psychologii wpływu społecznego często mówi się o sile oddziaływania autorytetu. Ludzie są o wiele bardziej skłonni słuchać wskazań i zaleceń osób, które postrzegają jako autorytet. I jest to działanie w wysokim stopniu automatyczne. Często wykorzystuje ten efekt branża reklamowa, wykorzystując w reklamach aktorów przebranych za lekarzy-specjalistów, naukowców etc.

W Tarocie autorytetem jest Cesarz. Ma wszystkie atrybuty, które czynią z niego władcę, autorytet, osobę kompetentną.

CesarzJak to się dzieje? Ludzie wykorzystują bardzo różne strategie, aby przekonać innych o swoich kompetencjach, wysokim statusie i władzy. Są to tzw. strategie autoprezentacji i autopromocji.

Zatem, co można zrobić, aby przekonać innych o swoim wysokim statusie i władzy?

  • Demonstrować oznaki statusu i władzy - gabinet lekarski z mnóstwem dyplomów i wyróżnień na ścianach, przestronny gabinet dyrektora z ogromnym biurkiem, elegancko umeblowany. Cesarz siedzi na rzeźbionym marmurowym tronie, na podwyższeniu, w cesarskich szatach. Szata jest koloru czerwonego - to kolor Marsa, symbol waleczności, siły, dynamiki. 
  • Demonstrować rekwizyty kompetencji - drogie pióro wieczne, którym prezes firmy podpisuje umowę sprawia na pewno o wiele lepsze wrażenie niż zwykły długopis. Nawiasem mówiąc, warto na rozmowy kwalifikacyjne przychodzić z dobrym, markowym długopisem, a nie jednorazowym z promocji w supermarkecie - już wiecie, dlaczego ;) Cesarz na głowie ma koronę, a w rękach trzyma berło i jabłko, symbole władzy i potęgi.
  • Ostentacyjna konsumpcja - ludzie bogaci mogą informować otoczenie o swoim wysokim statusie przez wydawanie dużych kwot na wystawne domy, samochody i przyjęcia. Cesarz mógłby siedzieć na drewnianym krześle, w zwykłym ubraniu, owszem, ale marmurowy tron i cesarska szata podkreśla jego bogactwo i status. Nawiasem mówiąc, w kulturach rdzennych Amerykanów z północno-zachodniego wybrzeża (choć nie tylko), bardzo popularna była praktyka potlaczu. Ten rytuał polegał na tym, że w trakcie świętowania gospodarz (wódz) rozdawał swoim gościom ogromne ilości dóbr, często doprowadzając się do bankructwa. Największą chwałę zyskiwał ten gospodarz, który rozdał najwięcej, ba, który nawet swoją własność niszczył. Zwyczaj ten miał ustanowić i usankcjonować pozycję jednostki w społeczności - skoro ten wódz ma tyle dóbr, że może je rozdać, nawet może je zniszczyć, to jest potężny, prawda? Rytuał potlaczu kwitł w wieku XIX, dziś już raczej nie spełnia swojej funkcji, głównie z powodu przemian ekonomicznych i społecznych.
  • Inscenizować pokazy kompetencji, deklarować kompetencje - warto opowiadać o swoich talentach, aczkolwiek z umiarem, ponieważ przechwalanie się też nie jest dobrze widziane. A jeżeli zdarzy się okazja, aby zaprezentować swoje umiejętności, np. dobrego tancerza, należy ją wykorzystać i sprawdzać, czy wszyscy patrzą ;)
  • Szukać wymówek i podkreślać przeszkody - niezbyt eleganckie, ale często stosowane. Jeżeli widzowie uwierzą, że przegraliśmy mecz tenisowy, bo słońce świeciło nam mocno w oczy, jest szansa, że mogą nie zwrócić większej uwagi na nasze kiepskie umiejętności. A ponadto, każde udane zagranie będzie podziwiane podwójnie - udało się mimo tak złych warunków do gry.
  • Przebywać wśród ludzi o wysokim statusie i władzy - zapewne ludzie będący w bliskim otoczeniu Cesarza lubią grzać się w blasku jego świetności, demonstrować i podkreślać, że są blisko. Nazywa się to zjawiskiem świecenia odbitym blaskiem. Kibice po meczu, w którym wygrała ich drużyna, mówią zwykle “my wygraliśmy!”, a po przegranym najczęściej “oni przegrali”. To drugie zjawisko, to odcinanie się od cudzej porażki - gdy ktoś upada i nie można już grzać się w jego blasku, ludzie odcinają się od niego w obawie, że jego kiepska reputacja zniszczy też ich reputację. A czy jest to działanie uczciwe i szlachetne - to już zupełnie inna sprawa…

Więcej o regule autorytetu, autoprezentacji i wpływaniu na ludzi można przeczytać w książkach:

- “Psychologia wywierania wpływu i psychomanipulacji” Andrzej Stefańczyk (Kliknij, aby przeczytać opis: http://zlotemysli.pl/mybook.php?c=4main&idEbook=125 , z tej strony można pobrać też darmowy fragment książki)

- “Psychologia społeczna. Rozwiązane tajemnice” Douglas T. Kenrick, Steven L. Neuberg, Robert B. Cialdini (może przerażać, bo ma prawie 800 stron, ale napisana jest bardzo przystępnym językiem, z mnóstwem przykładów z życia i anegdot)

- “Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka” Robert B. Cialdini (klasyka gatunku! :) )

Dobre wróżby, czyli o ciasteczkach z lukrem.

Zrobiłam kiedyś eksperyment: usunęłam cennik ze strony, i proponowałam każdemu klientowi, że ja rozłożę dla niego karty, odeślę odpowiedź z dołączonym numerem konta, i wówczas on będzie mógł dokonać wpłaty w ramach podziękowania za wróżbę, w dowolnej wysokości. A wpłata oczywiście będzie dobrowolna.

I jaki był tego efekt?

Sądziłam, że ilość wpłat będzie dość przypadkowa. A tymczasem okazało się, że jeżeli ktoś otrzymał pomyślną wróżbę, płacił praktycznie zawsze. Kwoty były różne. Natomiast jeżeli tak akurat wyszło, że wróżba nie była pomyślna lub nie do końca zgodna z pragnieniami, oczekiwaniami klienta - ilość wpłat mogę policzyć na palcach jednej ręki…

Czy naprawdę o to ma w tym chodzić? Mam być różową Ciasteczkową Wróżką, która każdemu wysyła słodkie lukrowane ciasteczko? Cudowną, różową wizję przyszłości, no bo oczywistym jest, że każdy taką chce otrzymać. Jeżeli każdej samotnej kobiecie wywróżę księcia na białym rumaku (czyt. milionera w Porsche), to ta, zachwycona, od razu poleci mnie koleżankom… Takich wróżek jest wiele. Za wiele, niestety.

Czasem jest tak, że Los pisze dobry scenariusz. Z radością  przekazuję dobre wieści. Czasem niestety nie mogę, bo w kartach widzę coś innego. Ale nie ma czegoś takiego jak zła wróżba, tak naprawdę. Bo jeżeli wróżba pokaże jakieś zagrożenia, jakiś niepomyślny obrót spraw, to właśnie dzięki tej WIEDZY możemy temu zapobiec, albo chociaż przygotować się jak najlepiej. Tarot to narzędzie, które właśnie dzięki temu, że odkrywa tajemnice przyszłości, daje nam możliwość wpływania na nasze dalsze losy. Daje nam szansę na odpowiednio wczesne zadziałanie. I o to właśnie chodzi.

Ja zawsze piszę prawdę. Piszę dokładnie to, co pokazały karty. Bo tylko to daje szansę na to, żeby dana osoba zorientowała się, co tak naprawdę może się zdarzyć. I aby mogła podjąć świadome i odpowiedzialne decyzje.

Chcesz słodkie ciasteczko z lukrem? To nie u mnie. Zresztą, od nadmiaru lukru zbiera się na mdłości…

Etyka tarocisty

Istnieje kilka zasad, złotych zasad, którymi powinien kierować się w pracy każdy tarocista, wróżbita, jasnowidz. Trudno mi ręczyć za innych, więc będę pisać o sobie i zasadach etycznych, którymi ja kieruję się w swojej pracy.
 
1. DYSKRECJA I TAJEMNICA
Każdą osobę pracującą z ludźmi i dla ludzi, szczególnie tam, gdzie w grę wchodzą prywatne sprawy, obowiązuje dochowanie ścisłej tajemnicy. Opisane lub opowiedziane mnie historie nigdy nie trafią do wiadomości osób trzecich. Nigdy nie zostaną nikomu opowiedziane, czy przypadkiem, czy jako anegdotka, czy przykład z życia. Jeżeli kiedykolwiek zdecyduję się opisać jakąś historię - czy to na blogu, czy w artykule - nastąpi to tylko i wyłącznie po uzyskaniu zgody osoby zainteresowanej, jak i po autoryzacji tekstu napisanego tak, aby uniemożliwić jakąkolwiek identyfikację bohaterów. Aczkolwiek przyznaję, że pisane artykułów przy wykorzystaniu konkretnych historii z mojej praktyki zdarza mi się nader rzadko.
 
2. PRZEDE WSZYSTKIM JAKOŚĆ
Najważniejsza dla mnie jest jakość wróżby, którą sporządzam dla klienta. Dzieje się to czasem kosztem czasu, oczekiwanie na odpowiedź może się wydłużać, ale nie wyobrażam sobie, że mogłabym odesłać odpowiedź niekompletną tylko dlatego, że “terminy gonią”. Wolę zrobić coś wolnej, ale zrobić to dobrze.
 
3. NIE WTYKAĆ NOSA W NIESWOJE SPRAWY
Często zdarza się, że ktoś pyta o sprawy, które zupełnie go nie dotyczą, wnika w prywatne sprawy osób trzecich, z czystej ciekawości, dociekliwości (np. “co się będzie działo w małżeństwie sąsiadki i jak oni tak naprawdę stoją finansowo?”). Pytanie brzmi: czy Tobie podobałoby się, gdyby sąsiadka poszła do wróżki po to, aby wypytać ją bez Twojej wiedzy i zgody o Twoje życie prywatne i Twoje tajemnice? No właśnie. Nigdy nie zaspokajam tego rodzaju ciekawości. Odpowiadam wyłącznie na pytania dotyczące bezpośrednio osoby, która do mnie przychodzi. Wyjątkiem są relacje rodzinne, gdy np. matka pyta o sytuację w małżeństwie córki, bo istnieje uzasadniona (podkreślam: uzasadniona!) obawa, że dzieje się źle. Albo zdradzana żona pyta, jak długo może potrwać i jakie są dalsze losy romansu jej męża, gdyż to jest bardzo ściśle związane z jej losami. Ale to szczególne, wyjątkowe sytuacje.
 
4. NIE PODEJMUJĘ DECYZJI ZA KLIENTA
Tarot to doradca, nie wyrocznia. Opis wróżby to wskazówki, to pewne możliwości, przestrogi, ale absolutnie nie nakazy. To rady Tarota, ale nie wytyczne. Tarocista nie może powiedzieć Ci “Zrób to”. To Ty ponosisz odpowiedzialność za swoje życie i do Ciebie należy ostateczna decyzja. Nikt nie może narzucić Ci swojej woli, pamiętaj o tym. Jeżeli jakiś wróżbita lub tarocista chciałby Ci narzucić swoją wolę, to już działanie manipulacyjne, i najlepiej trzymać się od takiej osoby z daleka. Dlaczego? Polecam lekturę książek opisujących jak przebiega psychomanipulacja w sektach, jak manipuluje się ludźmi narzucając im swoją wolę i mówiąc, co mają robić, wszystko w kuszącej atmosferze “tajemnicy przepowiedni”. Niestety.
 
5. WIEDZA, DOŚWIADCZENIE I DOJRZAŁOŚĆ
Punkt ważny, i choć wydaje się oczywisty, w praktyce okazuje się, że niestety nie dla wszystkich. Nie powinien zaczynać pracy z klientem, przyjmować honorarium ktoś, kto dopiero niedawno zaczął swoją przygodę z Tarotem, a kilka udanych rozkładów i sprawdzonych wróżb nasunęło mu myśl, że “przecież można na tym dorobić”. Po pierwsze, brak doświadczenia tarocisty odczuje tylko i wyłącznie klient, bo to on padnie ofiarą złych porad wynikłych z niewystarczająco dobrej interpretacji kart. Ja zaczęłam pracę z klientami w roku 1998, po kilkunastu latach przyswajania tajemnic Tarota, jak i kilku latach studiów psychologicznych. A druga sprawa - Tarot to nie jest narzędzie do zarabiania, tylko pomocy. Owszem, jeżeli prowadzi się legalną działalność gospodarczą (tak jak w moim przypadku), trzeba pobierać opłaty za wróżby, bo proza życia zmusza do regulowania wszelakich obciążeń podatkowych, a praca tarocisty staje się zawodem i źródłem utrzymania. Jednak Tarot to o wiele więcej niż praca. To szansa na pomoc drugiemu człowiekowi, to niezwykłe narzędzie umożliwiające zajrzenie w zakamarki tajemnic Wszechświata. Sprowadzanie go do sposobu na zarabianie świadczy o braku wewnętrznej dojrzałości, odpowiedzialności i o tym, że dana osoba nie pojęła jeszcze do końca jak niezwykłe są karty, które trzyma w rękach.
 
Opisałam najważniejsze, moim zdaniem, zasady. Do tematu etyki kiedyś wrócę, gdyż istnieje jeszcze kilka spraw, drobniejszych, ale jednak ważnych, na które warto zwrócić uwagę.
 

Czy zdam egzamin? Czy zdam maturę?

Czy zdam egzamin, czy zaliczę sesję, czy zdam maturę etc. Zaczyna się właśnie gorący okres maturalno-egzaminacyjny, i jak zwykle o takiej porze dostaję dużo maili z pytaniami takimi właśnie.

Nigdy na takie pytania nie odpowiadam.

Dlaczego?

Odpowiedź w takiej sytuacji może być tylko jedna: “Jak się nauczysz, to zdasz”.

Mam za sobą wiele lat nauki, kilka lat studiów, i wiem, że nie ma egzaminów niezdawalnych. Są bardzo trudne i piekielnie szczegółowe, są wymagające mnóstwa, ba, ogromu pracy, i jeszcze więcej stresu i nerwów, ale nie ma niezdawalnych. Z ręką na sercu - ilu z Was uczy się lub za dawnych czasów uczyło absolutnie systematycznie i mimo regularnej nauki i ciężkiej pracy nie zdawało egzaminu? No właśnie. A ilu z Was budziło się 2 tygodnie przed sesją i dochodziło do dramatycznego wniosku, że trzeba by się w końcu pouczyć? No właśnie ;) Tak samo maturzyści: ilu z Was uczyło się od września, a ilu przypomniało sobie o maturze względnie niedawno?

Zatem, JAK SIĘ NAUCZYSZ, TO ZDASZ.

A teraz załóżmy, że prześle komuś pytającemu o to, czy zda, odpowiedź na to pytanie. I popatrzcie:

- Odpowiem “Tak karty pokazują, że zdasz”. I co dalej? Wielka radość. Tak, zdam! Więc mogę odpuścić sobie trochę uczenie. Może nawet bardziej niż trochę. W sumie już tyle umiem, a wróżka powiedziała, że zdam, to zdam…idę na piwo. Jak myślicie, na pewno wówczas zda?

- Odpowiem “W kartach widzę, że nie zdasz”. I co dalej? Smutek. Wróżka powiedziała, że nie zdam. To po co się uczyć, i tak nie zdam, to  nie ma sensu, i tak dalej… Jak myślicie, czy na pewno nie było absolutnie żadnych szans?

Czy na pewno rozkładanie kart miało sens?

Owszem, są osoby, które mogą zareagować inaczej. To wymaga wiele odpowiedzialności i wewnętrznej dyscypliny. Problem polega na tym, że takie osoby nie pytają wróżek o wynik egzaminu, tylko się uczą.

Zatem, JAK SIĘ NAUCZYSZ, TO ZDASZ. Nie trzeba być wróżką, żeby to wiedzieć. Możesz na mnie psioczyć, fukać, i wyrażać niezadowolenie z “tylko takiej” odpowiedzi jak tylko chcesz. Nauka to Twoja przyszłość, więc weź za nią odpowiedzialność, siadaj do książek i się ucz. I zdasz.

Opublikowany w: on maj 6, 2008 at 8:37 pm Komentarze (2)
Tags: , , , , ,

Jaką talię wybrać na początek?

Każda osoba zaczynająca swoją przygodę z kartami Tarota staje w pewnym momencie przed koniecznością zakupienia swojej pierwszej talii. Owszem, można karty nabyć w inny sposób: mówi się, że to Tarot powinien do nas przyjść sam. Jako prezent, albo jako talia znaleziona gdzieś przypadkiem…owszem, tak też się zdarza, ale mimo wszystko rzadko, i to, że dotychczas nie znalazłaś/znalazłeś gdzieś przypadkiem talii Tarota nie znaczy, że masz się nim nie zajmować ;) A jeżeli chodzi o prezent - jeżeli masz w otoczeniu kogoś, kogo interesuje ta tematyka, myślę, że mój post będzie dobrym przewodnikiem w czasie wybierania prezentu.

Zatem, czym się kierować wybierając swoją pierwszą talię i jaką najlepiej wybrać?

Po pierwsze, talia powinna zawierać 78 kart, czyli Wielkie i Małe Arkana. Dlatego nie warto zaprzątać sobie głowy taliamii dołączanymi do gazet, bo one zawierają zwykle tylko 22 Wielkie Arkana. A trudno uczyć się Tarota mając tylko część talii.

Po drugie, nie jest ważne jak droga jest talia, jak efektowna etc. Nie efektowność talii odpowiada za jakość wróżby, tylko Ty i Twoja wiedza i umiejętności. Ale faktem jest, że talia lepszej jakości, sprawdzonej firmy, wytrzyma po prostu dłużej - a nie jest tajemnicą, że karty niszczą się od ciągłego używania.

Owszem, można stworzyć swoją talię. Namalować każdy z 78 arkanów, tak jak się go czuje. Taka niepowtarzalna talia będzie najlepszym z możliwych narzędzi do pracy. Ale stworzenie własnej talii wymaga lat doświadczenia, wiedzy, pratyki. Na początku warto raczej zapoznawać się z klasyczną symboliką kart, historią symboliki, symbolami z najbardziej znanych talii.

Tak naprawdę kluczem podczas wybierania talii powinna być intuicja. Istnieją setki talii kart Tarot (polecam tę stronę: http://www.aeclectic.net/tarot/ jako doskonałe źródło informacji o przeróżnych taliach). Każdy z autorów interpretuje symbole Tarota na swój sposób i tworzy talię będącą odzwierciedleniem jego przemyśleń, jego wizji Tarota. I czasem jest tak, że przeglądamy dziesiątki dostępnych w danym sklepie talii i w pewnym momencie jakiś obrazek wpada nam w oko…i czujemy, że to jest TA, i żadna inna talia. Że tego właśnie szukaliśmy. I zapewniam, że ta talia to będzie najlepszy wybór.

Problem jednak polega na tym, że czasem osoba zupełnie początkująca wybiera bardzo skomplikowaną talię, o trudnej, niejasnej symbolice, i kompletne nie ma pojęcia jak ją “ugryźć”. Jak interpretować symbole. Gubi się, próbuje zebrać informacje przeczytane w książkach, ale nie udaje się to, nie pasuje. A to dlatego, że najpierw trzeba poznać podstawy, a dopiero potem można pracować z bardziej skomplikowanymi taliami. Każdy kierowca musi najpierw pójść na kurs prawa jazdy, i przejeździć trochę zwykłym samochodem, zanim przesiądzie się do drogiego i markowego, i będzie potrafił sprawnie nim jeździć i wykorzystać wszystkie jego możliwości.

Zatem, wybierajmy talię zgodnie z intuicją, jak najbardziej. Ale warto mieć też talię z klasyczną, z dobrze opisaną w literaturze symboliką, i na niej przyswajać podstawy.

Najlepiej opisaną w dostępnej literaturze talią jest talia Rider’a Waite’a. Stworzona przez Arthura Edwarda Waite’a, członka Zakonu Złotego Brzasku, w roku 1911, z obrazkami według projektu Pameli Colman Smith. Waite zaproponował nowe spojrzenie na Tarota, które dziś należy do najpopularniejszych, i, moim zdaniem, najbardziej przyjaznych w nauce i pracy. To jest po prostu bardzo dobra talia, z którą fantastycznie się pracuje. Sama też jej czasem używam, i mimo tego, że zajmuję się Tarotem od lat, w starym, dobrym Riderze czasem odkrywam rzeczy, których dotychczas nie wiedziałam, a są miłą, ciekawą niespodzianką, pozwalającą spojrzeć na Tarota w nowy, świeży sposób.

Więcej o tej talii możesz przeczytać klikając tutaj: Rider Waite Tarot Standard

Czasem ktoś zastanawia się czym różni się talia Ridera Waite’a od talii Universal Waite Tarot. Otóż, merytoryczne niczym, to dokładnie ta sama talia. Różnica jest maleńka - talia Universal jest malowana bez czarnych krawędzi, cieplejszymi barwami, dlatego obrazki są radośniejsze, słoneczne, cieplejsze nieco niż w klasycznej talii Ridera.

Tutaj możesz obejrzeć talię Universal: Universal Waite Tarot

Najbardziej klasyczną talią jest oczywiście Tarot Marsylski. Tradycja Tarota Marsylskiego, jego symbolika i tradycja interpretacji różni się nieco od talii Ridera. Rider był pierwszą talią, w której umieszczono obrazki na Małych Arkanach, dlatego łatwiej się go uczyć i interpretować. W Tarocie Marsylskim tego nie ma, niemniej jednak polecam zarówno początkującym jak i koneserom, jako najstarszą i najwierniejszą tradycji: Uniwersalny Tarot Marsylski - Universal Marseille Tarot

Jako ciekawostkę, przedstawię jeszcze jedną talię, Osho Zen Tarot: Osho Zen Tarot - OSHO

To talia do medytacji, aczkolwiek może służyć również do wróżenia. Niezwykle piękna, z głęboką symboliką i opowieściami Zen ilustrującymi symbolikę każdej karty. Łączy tradycję Tarota i rozwój duchowy. Nie ma drugiej takiej talii, stworzonej i opracowanej w taki właśnie sposób. To jedna z tych talii, które w pewnym momencie życia po prostu warto mieć…by zajrzeć w głąb siebie, by spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy, by przemyśleć, by znaleźć oparcie w głębokiej mądrości tej talii.  

Opowiadać o taliach Tarota można jeszcze długo, długo… Te 3 wybrałam wedle własnego uznania, jedną najpopularniejszą, jedną najbardziej tradycyjną i jedną najbardziej niezwykłą. Ostatecznego wyboru powinna jednak dokonać Twoja intuicja. Ale mam nadzieję, że choć odrobinę pomogłam :)

Ciekawe ebooki

Wędrując po Internecie znalazłam kilka ciekawych, zupełnie darmowych ebooków (książek elektronicznych), które naprawdę warto przeczytać. Żeby odświeżyć posiadane już wiadomości, albo dowiedzieć się czegoś nowego.

Pierwszy dotyczy sekt. Tematyka bardzo ważna, gdyż problem sekt i psychomanipulacji jest wciąż aktualny, a zarazem bardzo poważny i niebezpieczny w skutkach. Niewielka książeczka, napisana przez pana Pawła Królaka, koordynatora Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji. Można ją pobrać z mojej strony:

http://annaarcano.pl/Sekty_-_co_warto_o_nich_wiedziec_(annaarcano.pl).pdf

(ebook znajduje się na tym samym serwerze, co moja strona, więc jest to źródło w 100% bezpieczne, można pobierać ebooki bez obaw o bezpieczeństwo swojego komputera)

Jeżeli chodzi o tematykę sekt, gorąco polecam książkę “Psychomanipulacja w sektach” Steven’a Hassan’a. Książka bardzo trudno dostępna obecnie, nakłady juz wyczerpane, ale czasem można ją “upolować” na Allegro. Warto, bo to jedna z najlepszych pozycji na rynku na ten temat, a sam autor opisuje problematykę psychomanipulacji z punktu widzenia byłego członka sekty Moon’a, którym przez kilka lat był.

Kolejny, to bardzo ciekawie zebrane fakty i mity na temat ezoteryki, z którymi rozprawia się autor, Sergiusz Kizińczuk:

http://annaarcano.pl/Ezoteryka_-_nie_dajmy_sie_zwariowac_(annaarcano.pl).pdf

I jeszcze jeden ebook tego autora, “Wprowadzenie do magii”. Polecam każdemu, kto chciałby zdobyć podstawowe informacje na temat tego czym jest magia, symbole magiczne, przeczytać kilka słów o wielkich magach i rytuałach magicznych:

http://annaarcano.pl/Wprowadzenie_do_magii_(annaarcano.pl).pdf

Sergiusz Kizińczuk napisał też dobrą książkę na temat Tarota. Mimo tego, że znam tą tematykę bardzo dobrze, przejrzałam jego pracę z przyjemnością. Nie posiadam całości, tylko fragment, ale myślę, że warto przejrzeć choć pierwsze 35 stron:

http://annaarcano.pl/Tarot_-_darmowy_fragment_(annaarcano.pl).pdf

Bardzo często ktoś pyta mnie o to, jakie książki do nauki Tarota poleciłabym. Obiecuję, że postaram się sporządzić taką listę i umieszczę ją na blogu.

A na sam koniec, wybór tekstów zatytułowany “Tajemnice szczęścia”.  105 stron inspirującej, dającej wiele do myślenia lektury. Oprócz tego szereg ćwiczeń do samodzielnego wykonania, pozwalających przyjrzeć się sobie, swoim złym nawykom, sposobowi myślenia, z innej perspektywy:

http://annaarcano.pl/Tajemnice_szczescia_(annaarcano.pl).pdf

Aby zapisać ebook, należy po otworzeniu go w przeglądarce Internet Explorer, użyć opcji “Zapisz kopię” (lewy róg okna z otworzonym ebookiem) lub użyć opcji “Zapisz jako” dostępnej w zakładce “Strona” (prawy górny róg okna przeglądarki).  W przypadku przeglądarki Firefox, tam samo jak w Internet Explorer zapisujemy używając opcji “Zapisz kopię” lub klasycznie, wybierając z zakładki “Plik” (lewy górny róg ekranu) opcję “Zapisz stronę jako”.

Wędrując od wróżki do wróżbity…

Bardzo często ktoś zadaje mi pytanie: “Czy można wróżyć sobie u kilku wróżek na to samo pytanie?” lub “Czy mogę sprawdzić u innej wróżki przepowiednię tej pierwszej?”

Owszem, możesz. Ale jeżeli otrzymasz sprzeczne odpowiedzi - a prawdopodobieństwo, że będą sprzeczne lub bardzo nieścisłe, jest duże - z mętlikiem w głowie będziesz musiał poradzić sobie sam. Na własną odpowiedzialność.

Jak dokładnie to wszystko działa?

Bywa, że niektórzy wędrują od jednej wróżki do drugiej, zadając wciąż to samo pytanie.  Odpowiedzi, które otrzymują od wróżki, nie pochodzą bezpośrednio od niej. Wróżka lub tarocista jest tylko pośrednikiem pomiędzy kartami a Wyższym Ja. Można to porównać do radia - odbiera fale o określonej częstotliwości, i przekłada je na zrozumiały dla nas dźwięk (muzykę, piosenkę, audycję radiową). Na bardzo podobnej zasadzie działa praca tarocisty. Odpowiednia wrażliwość, intuicja, pozwala czerpać z nieskończonej mądrości zgromadzonej w naszej nadświadomości.

Zatem, źródło informacji jest wciąż to samo. Tylko odbiornik (wróżka, tarocista) inny. Pytanie, które nasuwa się od razu, brzmi: “Lubisz, jak ktoś pyta Cię w kółko o to samo, jak już raz odpowiedziałeś?” Księga Przemian I Cing takim właśnie pytającym wciąż o to samo bardzo często pokazuje następujące orzeczenie:

“Młodzieńcza Głupota ma powodzenie.

To nie ja szukam młodego głupca;

Młody głupiec szuka mnie.

Odpowiedź dam przy pierwszej wróżbie.

Jeżeli zapyta dwa, trzy razy, będzie to natręctwem;

A jeżeli się naprzykrza, odpowiedzi nie udzielę.

Sprzyjająca jest wytrwałość.”

Nie jest tajemnicą, że nikt nie lubi jak się go męczy pytając wciąż o to samo, jak eksperymentuje się zadając pytania, jak zastawia się pułapki na rozkładającego karty (”ciekawe, czy się zorientuje, jak go celowo okłamię, albo przemilczę najważniejszą kwestię”).

Odpowiedzi na ten problem są dwie: SZACUNEK oraz GOTOWOŚĆ.

Dlaczego szacunek?

Jeżeli dana osoba wędruje od wróżki do wróżki, znaczy to, że nie do końca ufa wróżbie. Nie do końca wierzy “w całe to przepowiadanie przyszłości”. Może “testować” wróżkę, wymagać rzeczy niemożliwych. Pamiętajmy - wróżka lub tarocista jest tylko człowiekiem, który rozkłada karty, a nie Bogiem. Takie postępowanie oznacza brak szacunku dla Tarota, dla osoby wróżącej. A za brak szacunku otrzymuje się brak szacunku. Czyli mętne, sprzeczne odpowiedzi, chaos. Tak naprawdę na własne życzenie.

A czemu gotowość?

Przychodzimy po poradę Tarota bardzo często w trudnych momentach naszego życia. Gdy trzeba podjąć kluczową decyzję, zdecydować się na jakiś ważny krok. Gdy coś się nie układa, gdy tracimy coś ważnego dla nas. W trakcie pierwszej wróżby słyszymy taką wersję wydarzeń, jaka nie do końca nam pasuje. Przeraża może nawet. Więc szukamy kogoś jeszcze, aby się upewnić. To zupełnie zrozumiałe - trudno wymagać od danej osoby, aby kluczową dla siebie decyzję uzależniła od porady jednego wróżbity. Zatem szukamy dalej, wciąż słyszymy to, co nam nie odpowiada. Aż za którymś razem (czwartym? siódmym?) słyszymy w końcu to, co chcieliśmy usłyszeć: tak, będzie tak jak chcesz. Oddychamy z ulgą…

Ale czy to oznacza, że ta ostatnia wróżba była prawdziwa?

Niekoniecznie. Bardzo często jest tak, że Przeznaczenie pisze dla nas jakiś określony scenariusz. Że musimy przerobić jakąś kolejną życiową lekcję. Na przykład, jedną z tych lekcji jest związek z jakimś człowiekiem. Związek, w który jesteśmy bardzo emocjonalnie zaangażowani, ale niestety nie układa się tak jak powinno, przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Na dany moment naszego życia ten związek jest tą lekcją, która powinna się już zakończyć, a my powinniśmy wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski, i bogatsi o tą wiedzę iść przez życie dalej. Ale jeżeli nie potrafimy tego zaakceptować - przyjąć do wiadomości nieodpowiadającą nam wróżbę - to znaczy, że nie jesteśmy gotowi na ten krok. Dlatego w u kolejnej wróżki usłyszymy w końcu “tak, będziecie razem”, aby wrócić do tego związku, i dalej przerabiać tą życiową lekcję, popełniając błędy i ucząc się dalej. Aż przyjdzie taki moment, że na zakończenie tego etapu będziemy gotowi.

Czasem jest też tak, że treść danej wróżby dyktuje Przeznaczenie. Słyszymy nie to, co jest prawdziwą wersją zdarzeń, ale to, co powinniśmy na dany moment usłyszeć. Dajmy na to, do tarocisty przychodzi osoba, której małżeństwo się rozpada, i nie wie co robić. Jeżeli usłyszy “pisane jest wam być razem”, nie zrobi nic, nie zmieni swojego postępowania, nie przepracuje kluczowych problemów, bo przecież usłyszała, że pisane jest być razem. Czy wówczas związek na pewno się nie rozpadnie? Szczerze wątpię. A jeżeli usłyszy “niekoniecznie, to bardzo trudna sytuacja, koniec jest prawdopodobny” to zrobi wszystko, aby ratować ten związek. I uratuje, aby dalej iść przez życie z przeznaczoną sobie osobą. Bo życie to sztuka wyborów, sztuka podejmowania świadomych decyzji i świadomego działania. Nawet najpiękniejszy kwiat, niepielęgnowany i zapomniany zginie. Tak jest z każdym związkiem również, nawet z takim, w którym dwie osoby pasują do siebie idealnie. Nawet taki zabić może proza życia i problemy, dlatego zawsze trzeba trzymać rękę na pulsie i pracować nad związkiem. W takiej sytuacji “nieprawdziwa” wróżba jest tak naprawdę ratunkiem.

A o to w tym przecież chodzi: aby pomóc. Aby ostateczny efekt był jak najlepszy dla danej osoby. Niezbadane są wyroki Losu…

Pozdrawiam serdecznie,

Anna Arcano